wtorek, 14 czerwca 2016

[51]#Kryminalnie [BEZ SPILERÓW] Trawers // Remigiusz Mróz



Bywają bohaterowie tacy, których kochamy i tacy, których nienawidzimy. I zawsze mamy jakiś powód. Nienawidzimy albo nie lubimy bo charakter nie ten, bo irytuje, ten jest za poważny tamten się wszystkiego boi. Z tymi, których uwielbiamy też jest tak samo. Kochamy i uwielbiamy albo w pewien sposób podziwiamy za odwagę, za to, że podoba nam się ich poczucie humoru, to jak się zachowują albo chociażby jakie decyzje podejmują w danym momencie. Czasem ich cudowność albo idiotyzm jest aż przesadzony. Wiktor Forst jest bohaterem bardzo realistycznym. Czytając o nim, mam wrażenie, że czytam jakieś opowiadanie o kimś, kto naprawdę kiedyś żył albo i nadal żyje. I to jest w nim cudowne. Ma zalety i wady ( w większości chyba raczej wady) a mimo to każdy go lubi i każdy chciałby go poznać. Z tego też powodu ciężko było się z nim rozstać. I mam przeczucie, że nie tylko w swoim imieniu to pisze ale i każdego, kto przeczytał "Ekspozycje" i "Przewieszenie".
Przyszedł czas pożegnania z komisarzem Forstem. Mam wrażenie, że to, co najlepsze Remigiusz Mróz zostawił na sam koniec.

W Kościelisku pojawia się grupa syryjskich uchodźców. Parę dni później na prowadzącym na Czerwone Wierchy szlaku zostaje odnaleziony zamordowany mężczyzna, a w jego ustach widnieje syryjska moneta. Podejrzenie pada na grupę nowo zakwaterowanych Syryjczyków, ale mimo to prowadząca tą sprawę Dominika Wardyś - Hansen podejrzewa w głębi duszy, że sprawcą może być wszystkim znana bestia z Giewontu. Jak na zrządzenie losu prokuratorka niedawno wsadziła na 25 lat do więzienia człowieka, który jako jedyny potrafi złapać mordercę.
Tymczasem Wiktor stara się przetrwać każdy kolejny dzień w więziennym środowisku nie wiedząc, że ktoś czeka na jego ratunek.

Ostatni tom trylogii zaczyna się od mocnego akcentu. Z impetem wkraczamy w więzienne mury i obserwujemy zmagania Forsta z życiem na dobrą sprawę zupełnie innym niż było. Widać, że po tym co się stało, od natłoku emocji i presji jaką na siebie wziął nie jest już tym samym Forstem ( przynajmniej nie w tym sensie). Jeżeli ktoś twierdził, że w "Ekspozycji" Wiktor był mało realistyczny to obiecuję wam, że z części na część jest z nim "coraz lepiej". Następnie przenosimy się na górskie szlaki, gdzie odnalezione zostało ciało turysty. Potem już jest tylko lepiej (gorzej).
Remigiusz Mróz stworzył nie tylko świetny kryminał ( co jest rzeczą raczej dość oczywistą :D) ale i również powieść o bogatym tle społeczno - obyczajowym. Mróz w szczery sposób rozprawia się z mitami z jakimi mamy do czynienia w temacie emigrantów.
Jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości mając przy tym oko na wszystko co się dzieje dookoła.

Żeby całych tych wypocin było zadość czas na krótkie ( bo i tak już się rozpisałam) podsumowanie całej trylogii. "Ekspozycja", "Przewieszenie" oraz "Trawers" to niesamowite powieści kryminalne z wieloma innymi ciekawymi wątkami. To książki, które wywołają u was wszelkie sprzeczne ze sobą emocje. Obrzydzenie, zaciekawienie, niedowierzanie, do czego może zdolny być człowiek, szok ( jeszcze raz dziękuję za prze genialne zakończenia xD), radość, smutek, może zmuszą was do refleksji. Wiem, że to wszystko może być dziwne i ktoś może powiedzieć, że "- Ej zaraz! To jest przecież kryminał. Ktoś umiera, ktoś inny szuka mordercy i albo znajduje albo nie. Koniec." A no właśnie nie. I tym wyróżnia się ta trylogia od innych książek tego typu.
Mróz potrafi z typowego schematu stworzyć coś, co będzie się czytało z zapartym tchem i z uśmiechem na twarzy, albo ze łzami w oczach, albo ewentualnie ze szczęką na ziemi ( jak to u mnie było wiele razy). I nieważne, czy to ma trzy tomy czy by miało sześć. I tak i tak chciało by się o tym czytać i i tak w każdym tomie by nas tak samo albo i bardziej zadziwiało.
Ja już tęsknie za Wiktorem i spółką ale jestem w pełni usatysfakcjonowana tym jak to się potoczyło i skończyło i według mnie wszystko co było ważne zostało powiedziane.

Tyle ode mnie bo nie wiem co mam więcej napisać. Ja wiele razy będę wracać myślami do tego co się stało i co...
 To, co dobre szybko się kończy.






5 komentarzy :

  1. Masz rację, powieści Mroza to także cała społeczna otoczka, o której nie powinno się zapominać. Finał bezsprzecznie zaskakujący, ale też dający autorowi cień szansy na spłatanie figla i wydłużenie serii o kolejne części. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się. Niektórzy zapominają o społecznej otoczce, która też jest ważna i ciekawa. Pozdrawiam ♥

      Usuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam o twojej recenzji :)
    zapraszam do mnie :)
    zaczytanakama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka