niedziela, 7 maja 2017

Wrap - up i mały TBR // kwiecień i maj 2017


Hejka!
Nigdy nie wiem co napisać na wstępie, bo mam wrażenie, że "hejka" jest trochę płytkie. Nie wiem czy wy też tak macie a co bardziej to ciekawi mnie co wy piszecie jako przywitanie? W każdym razie tą kwestię już mamy za sobą, więc teraz będzie coraz lepiej. Kwiecień się zaczął i skończył nie wiem kiedy. Ale cieszę się, że egzaminy już minęły i teraz mogę trzymać kciuki za tegorocznych maturzystów! A do tego tydzień wolny a w poniedziałek wycieczka w Bieszczady i znów mnóstwo zdjęć. A żeby tego było mało do mojego małego rodzinnego grona dołączył nowy i jedyny psiak z czego powodu jestem bardzo szczęśliwa, choć jak wiadomo - początki bywają trudne.
Także tak mniej więcej minęło około książkowo, a teraz przechodzę do samego Wrap- apu.

Pierwszą a zarazem przed ostatnią książką przeczytaną w kwietniu jakkolwiek by to biednie nie brzmiało jest "The Call: Wezwanie" Peadara O' ... ( nie wiem czy tak to się odmienia). Książkę dostałam od wydawnictwa Czwarta Strona razem z zakładką od Tojkoo, która jest po prostu
przepiękna. A jeżeli chodzi o książkę to napiszę wam tyle, że tak książka jest równie intrygująca i ciekawa w środku jak i nazewnątrz. Wciągająca historia napisana w świetny sposób. Nic tylko czytać. A jeżeli ktoś chce poczytać recenzje to wystarczy kliknąć TU

Kolejną i ostatnią w pełni przeczytaną książką jest pierwszy tom Serii Niefortunnych Zdarzeń Lemonego Snicketa, czyli "Przykry początek" Książka krótka i szybka w czytaniu. Do pochłonięcia w jednen dzień. Książkę wypożyczyłam w bibliotece ( nie wiem czy gdzieś da się
jeszcze tą serię zdobyć) z racji tej, że obejrzałam serial o tej samej nazwie co seria książek i bardzo mi się spodobał i byłam ciekawa jak do tego mają się książki. Zarówno serial jak i książki są świetne także jak będziecie mieli możliwość wypożyczenia to polecam. A jeżeli nie to chociaż serial.

Trzecią książką którą zaczęłam od razu po egzaminach jest "Pogromca Lwów" Camilli Lackberg. Gdy poprosiłam mamę, żeby mi ją kupiła i dostawam ją w moje łapki to skapnęłam się że jest to bodajże 9 część serii ( brawo Monika brawo!) ale wyczytałam, że nie ma żadnych spoilerów bo chyba jedyne co jest wspólne w tych tomach to bohaterowie dlatego mi na początku trudniej było połapać się w narracji, ale po 60 stronie już było lepiej. W skrócie żeby nie zaspoilerować:

"Na drogę w środku nocy wybiega z lasu pod samochód naga dziewczyna. Lekarzom nie udaje się jej uratować i dziewczyna ginie na stole. Okazało się, że jest to zaginiona, która została jakiś czas temu porwana. Okazuję się również, że porywacz jest na tyle bezwstydny, że odcina jej język, wydłubuje oczy i przebija bębenki w uszach
pozbawiając dziewczynę jakichkolwiek zmysłów. Sprawę prowadzi Patrick z innymi śledczymi a w między czasie jego żona przepytuje Lilianę, która została zatrzymana za morderstwo. Czy te dwie sprawy są powiązane?"

Dobra trochę za bardzo się chyba rozpisałam dlatego TBR na maja w zdjęciu i liście.

Standardowo od góry:
• Gabinet gadów - Lemony Snicket
•Pogromca Lwów - Camillia Läckberg
•Idź, postaw wartownika - Harper Lee
•Parabellum- Horyzont zdarzeń - R.Mróz
•Świt, który nie nadejdzie - R. Mróz
•W mocy ducha- Richelle Mead

TBR spory jak na mnie ale w końcu po egzaminach czuję, że mogę wszystko i mam nadzieję, że podołam. Będzie mi miło, jeżeli napiszecie czy którąś książkę z tych przeczytaliście i jakie macie wrażenia?

Ja się z wami żegnam,
Do następnego razu! 



piątek, 14 kwietnia 2017

,,Co byś zrobił mając tylko chwilę, żeby uratować swoje życie, a zegar już zaczął tykać?" // The call



Nessa, Megan i Anto wiedzą, że znajdą się w mrożącej krew żyłach krainie, do której będą wezwani. Wiedzą też, że będą musieli przeżyć tam dobę, która w naszym świecie będzie trwała dokładnie 3 minuty i 4 sekundy. Ale co to jest to wezwanie? Niewinna zabawa i igranie z życiem, czy bolesna walka o przetrwanie? Ale jak całe życie może zależeć od jednego dnia, żeby nie powiedzieć, że od 3 minut i co takiego musi być do czego trzeba będzie się przygotowywać?

,,Ale tam, gdzie żyjesz, pośród nieustannego piękna, każdy, kto docenia cierpienie, musi udawać coś dokładnie przeciwnego, nawet przed samym sobą.''

Wizja tego jak budzicie się w opuszczonym przez Boga i jakiekolwiek przyjazne istoty kraju. Kraju, gdzie w powietrzu unosi się odór od którego piekielnie dusi w płucach a cały czas gonią cię nic nie przypominające istoty z powykręcanymi kończynami, których kiedyś można było nazwać ludźmi mnie przeraża. A myśl o tym, że jest to nie uchronne i każdy nastolatek musi to przejść przyprawia mnie o zawrót głowy czytając o tym. A co dopiero być na ich miejscu?

Właściwie to nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. Na początku zdziwiło mnie, że Wydawnictwo Czwarta Strona wydaję młodzieżówkę, więc tym bardziej byłam tej książki ciekawa.
Peadar Ó Guilín zainspirowany swoim miejscem zamieszkania, swoją drogą z pewnością bardzo urokliwym stworzył nowy i kuszący świat. Irlandia, w której dorastał jak i opowiadane za małego historii rodem z celtyckiej mitologii dały mu wyobrażenie krainy i czasów w jakiej osadzona jest książka.

,,Srebrzysty pejzaż rozwija się przed nią jak zwój mapy. Baśniowa kraina w całej okazałości: w oddali jeziora plują i bulgocą czerwonym ogniem, jedynym tutaj kolorem, lasy wydają się straszliwe owce; tornada, które wyglądają jak wielkie palce grzebiące w ziemi; błyskawice; płonący deszcz i mordercza flora wszelkiego rodzaju."                                               (fragment powieści)

Sama w sobie książka jest przejrzyście i ciekawie zapisana. Narrator jest  trzecioosobowy - ukazując losy nastolatków w szkole, w której uczą się przetrwania Wezwania i do której uczęszcza również główna bohaterka, czyli Nessa. Nessa jest niepełnosprawną dziewczyną, przez co przez niektórych nazywaną - Kuśtyczką.
Jak ma sobie poradzić dziewczyna nie sprawna w pełni, gdy żyje pośród silnych, wysportowanych, zdrowych ludzi, którym się nie udało? Nessa będzie chciała zarówno sobie jak i nam udowodnić, że da radę i uda jej się przeżyć ten nieuchwytny moment, w którym będzie skazana tylko na siebie.

,, - Zamierzam przeżyć - mówi. I nikt mi w tym nie przeszkodzi.
Wierzy w każde wypowiedziane słowo.
"




Z początku fabuła jakoś mnie nie wciągnęła. Dopiero od około 50 strony jak nie lepiej zaczęłam się wkręcać i nie mogłam nie przewracać stron i czytać kolejnych rozdziałów. Jeżeli chodzi o okładkę i
ogólne wydanie książki, co tu dużo mówić - jestem oczarowana. Od razu jak do mnie przyszła musiałam powstawiać zdjęcia z każdej strony i pochwalić się jak cudownie ona wygląda. 






Za książkę dziękuję Wydawnictwu




wtorek, 4 kwietnia 2017

Naznaczeni śmiercią // Veronica Roth


Veronica Roth podbiła już serca czytelników swoją serią „Niezgodna”. Książki tego cyklu stały się światowymi bestsellerami, nakręcono ich ekranizacje, a do tej pory historia ta jest poruszana przy wielu okazjach i dość dużo się o niej opowiada. Nieraz widziałam książki porównywane do serii o Katniss. Teraz autorka postanowiła przedstawić swoim czytelnikom coś zupełnie innego. Ja na razie nie czytałam poprzedniej serii autorki więc jest to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością. Z napisaniem tej recenzji czekałam, aż cały szał na tą książkę minie.


Co zrobiłabyś, gdybyś od początku miała przydzielony określony los? I jeśli istniałyby wyrocznie, dostrzegające różne wersje przyszłości? Dwa wrogie państwa – Shotet i Thuvhe. Jedno przez lata było ludem tułaczy, później świetnie wyszkolonych wojowników, którzy nauczyli się zabijać. Drugie to kraj, gdzie najważniejsza jest wyrocznia i jej wizje. Shotet ostre jak brzytwa oraz Thuvhe łagodne i delikatne niczym kwiat.

"Jestem z Shotet. Jestem ostra jak odłamek szkła i tak samo krucha. Opowiadam kłamstwa lepiej niż prawdę. Widzę cała galaktykę, ale nigdy jej nie dostrzegam."
 
Cyra urodziła się i wychowała w domu pełnym manipulacji. Jej jedyną rodziną jest jej brat Ryzek, który jest tyranem i zrobiłby wszystko, żeby wejść na tron w Shotet. Cyra posiada dar, który niesie ból i śmierć każdemu, kto jej dotknie, ale również i jej samej. Nazywana biczem Ryzeka i wykorzystana jako broń do torturowania przeciwnym władzy. Jednak Cyra chce być kimś więcej, wojowniczką i inteligentną kobietą, która sama określa swój los. I już nikomu nie chce zadać bólu z rozkazu swojego brata.
 
On, pochodzi z łagodnego i spokojnego Thuve. Akos. Facet posiadający wielkie serce i którego przepowiednią jest śmierć za kogoś z rodziny z której pochodzi Cyra i Ryzek. Pewnego dnia Akos razem z bratem zostają porwani z własnego domu, a na ich oczach żołnierze Shotet mordują ich ojca. Akos dostaje się do wrogiego obozu, a jego celem jest uwolnienie brata za wszelką cenę. W obcym świecie, z dala od swojego kraju – poznaje Cyrę. Chcąc nie chcąc będą musieli spędzać ze sobą sporo czasu, a to czy się polubią i sobie zaufają tym razem zależy tylko od nich.
 
To, co na pewno podobało mi się w tej książce to ( poza okładką, która jest przecudowna) rozdzielenie wątków. Mimo, że fabuła jest z początku dość zawiła to jeszcze do tego dochodzi wątek władzy Ryzeka i sytuacja w Shotet, emocje i sytuacja Cyry, później relacja między Cyrą i Akosem, mnóstwo problemów po drodze i do tego jeszcze przeplatanie rozdziałów pomiędzy perspektywą Cyry a perspektywą Akosa. Jak już tutaj to wymieniałam to dobre cztery linijki mi to zajęło a co dopiero w książce. Ale Veronice Roth zgrabnie udało się to wszystko poprzeplatać, że od razu wiadomo o co chodzi. Co prawda od początku jakoś ciężko było mi się "wgryść" w fabułę to jednak jest to być może spowodowane moim lekkim zastojem czytelniczym. W każdym razie, książka jest warta zainteresowania.
 
Moja ocena 4/5

Za możliwość poznania tej historii dziękuje Wydawnictwu
 
 
 

sobota, 4 marca 2017

Podsumowanie stycznia i lutego i plany na marzec


Hejka naklejka!
Przychodzę dzisiaj do was z podsumowaniem czytelniczym stycznia i lutego i z moimi planami czytelniczymi na marzec. Nadal nie wiem kiedy, te dwa miesiące się zaczęły i skończyły, ale wiem za to, że odejmując wszystkie weekendy, święta i wolne zostało 70 dni do końca roku szkolnego, co mnie zarówno przeraża jak i podbija na duchu!

Jeżeli chodzi o moje czytanie to jest źle. Nie wiem czym to jest spowodowane. Brakiem motywacji, czasu czy czegoś innego, ale ostatnio kompletnie zeszła mi ochota na czytanie, a bardziej zaczęłam oglądać seriale normalne Monia, normalne
W każdym razie mam nadzieję, że w marcu przeminie mi ta zła passa i wkręcę się znowu w książki. A za tym idzie również w pisanie postów... o czymś je pisać trzeba.



Także tak prezentuje się moje podsumowanie stycznia i lutego. Jak wiadomo mogło być lepiej, ale nie mogę narzekać, bo większość książek stąd była naprawdę ciekawa i bardzo mi się podobała.

♥ Behawiorysta - Remigiusz Mróz 5/5
(Aros.pl)
♥Dziewczyna z dzielnicy cudów - Aneta Jadowska 4/5 (Wydawnictwo SQN) RECENZJA
♥ Siłaczka - Stefan Żeromski 2/5
(Biblioteka lektura szkolna)
♥Tajemne miasto - C.J.Daugherty 4/5
(Wydawnictwo Otwarte) RECENZJA
♥Księga snów - Nina George 5/5
 (Wydawnictwo Otwarte) RECENZJA
♥ I tylko ciemność - Becky Masterman 3/5
(Biblioteka)

Także to tyle. Nie jest aż tak źle, ale mogło być lepiej. Jeżeli chodzi o seriale, to oglądam na bieżąco "Suits" i "Supernatural" ♥ A w styczniu zaczęłam i skończyłam "Serię niefortunnych zdarzeń" i bardzo mi się podobało!
A plany na marzec wyglądają tak:



A wam jak poszło w styczniu i lutym? Ile macie w planach przeczytać książek przez cały rok? Ja się trzymam nadal wyzwań "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu", "52 książki w rok" i jeszcze do tego dochodzi "Wyzwanie czytelnicze Rory Gilmore" zrobione przez Alicję oczywiście. 



niedziela, 26 lutego 2017

La La Land ~ Niby kolejny schematczny muscial, ale czy na pewno?

Choć wiedziałam, że za La La Land odpowiada Damien Chazelle, twórca rewelacyjnego filmu Whiplash, do kina nie szłam z żadnymi wygórowanymi oczekiwaniami. Wszędzie, co prawda, słyszałam głosy zachwytu, ale chciałam po prostu dobrze się bawić, trochę wzruszyć i zrelaksować. Czy się udało?

„La La Land” ma już siedem Złotych Globów, co jest wynikiem rekordowym. Jeżeli streścić by tutaj opis filmu wyszło by zbyt banalnie. Ona - dziewczyna, która marzy dzięki swojej ciotce o zostaniu sławną aktorką, on - facet, który jest z krwi i kości jezzowcem, który nie może przeżyć, że jego ukochany gatunek muzyki wymiera, a słuchają go tylko podstarzali ludzie, którzy nie mają co robić. Postanawia założyć własną jazzową knajpę. Oboje pragną być nie tyle beneficjentami hollywoodzkiego splendoru, ile artystami przez duże A, które to marzenie popycha ich ku sobie.
Początek,napisy i ogólny wygląd filmu kojarzyły mi się z jakimś musicalem z lat 80. Plakaty w pokoju Mii, płyty winylowe u Seba, neony na ulicach i wyraziste kolory. Chazelle znajduje jednak sposób na to, by widza nie zemdliło, a obraz okazał się czymś więcej niż pastiszem i sumą rozległych inspiracji. Po tym wszystkim zaczyna się nieco uspokajać. Kolory filmu zmieniają się z neonów i jaskrawych odcieni. Blakną tworząc odcienie błękitu, fioletu, a neony zmieniają się w pastele. Muzyka z zabawnej, roztańczonej i skocznej przemienia się w melancholijne ballady pokroju osławionego już "City of Stars", a cukierkowe życie głównych bohaterów i ich wspaniała miłość od pierwszego wejrzenia zmienia się tworząc bardziej realistyczną rzeczywistość.


Mnie osobiście jeżeli chodzi o wizualne aspekty film urzekł. Śliczne widoki, kolory, cudowne sukienki głównej bohaterki, a do tego śliczne ballady wpadające w uchu. Jeżeli chodzi o historię mamy tutaj typową historię miłosną przedstawioną w bardzo uroczy i trochę inny sposób z jakże realistyczną i na początku w ogóle nie przewidywalną końcówką, która mimo, że fajnie by było jak by była inna to jednak cieszę się, że reżyser do końca nie pociągnął tej schematycznej wizji.
La La Land” jest gwarancją świetnej dwugodzinnej rozrywki. To kapitalnie zagrany przez duet Stone-Gosling, brawurowo opowiedziany melodramat ze świetną ścieżką dźwiękową przypominającą dlaczego miłośnicy prawdziwego jazzu tak uwielbiają jego przełomowy „Whiplash”.
Ocena: 4/5










czwartek, 2 lutego 2017

[ PREMIEROWO] Księga snów ~ Nina George




Hej kochani!
Zazwyczaj jak zaczynam pisać recenzję to siadam, włączam telefon, to białe puste pole na którym piszę właśnie w tym momencie i to jest niesamowite uczucie. Możliwość zapisania swoimi słowami całej pustej strony. Bardzo odprężające. Jednak teraz, mimo, że zrobiłam tak samo to jednak mam pewne obawy. A mianowicie boję się, że recenzja ta nie spodoba się komuś przez co nie przeczyta tej książki. Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie. 


,, Trzeba przestać myśleć (...) Nie myśl, idź za obrazem, który w sobie widzisz i powoli odtwórz go swoim głosem. Nie szukaj słów, żeby oddać swój ból i smutek... Znajdź miejsce i wyśpiewaj je." 

Od tej książki nie spodziewałam się zbyt wiele. Nie wiem sama dlaczego. Okładka piękna, tytuł też intrygujący ale jakoś miałam wrażenie, że opowieść ta nie spodoba mi się. Jakie było moje zdziwienie, gdy zaczęłam czytać tą cudowną opowieść o życiu, śmierci, i życiu między tymi dwoma różnymi a jakże podobnymi płaszczyznami.


,, Nagle wiem, czego człowiek żałuje najbardziej w ostatnich sekundach życia, kiedy nie da się już nadrobić zaległości. 
Widzę to i wydaje mi się to tak logiczne. 
Jak głupi jest człowiek. Ciągle zapomina o tym, co najistotniejsze. Podąża od śmierci do śmierci, od życia do życia. Ja też o tym zapomniałem."(str. 78)

Henri Skinner to były reporter wojenny, który z obawy przed rodzinnymi zobowiązaniami nigdy nie poznał własnego dziecka. Z tego samego powodu nie wyznał też miłości kobiecie, którą kochał. W dniu, w którym miał coś w swoim życiu zmienić zdarzył się wypadek. Henri, ratując tonącą dziewczynkę sam uległ wypadkowi, w wyniku którego zapadł w śpiączkę i nigdy nie dotarł do miejsca docelowego - szkoły Sama, swojego trzynastoletniego syna, który od dawna marzył by poznać ojca. Od tego momentu śledzimy losy Henriego, który dryfuje między życiem a śmiercią przeżywając swoje życie na mnóstwo różnych sposobów, ludzi, którzy nad nim czuwają na oddziale intensywnej terapii.


,, (...) Dopiero kiedy go poznałam, uświadomiłam sobie, jak bardzo samotny może być człowiek: nie ma przy nim nikogo, kto by go znał od urodzenia i kochał tylko dlatego, że istnieje. Taki człowiek odcina się od świata." ( str. 114)


Cała akcja jest podzielona na trzy etapy. Z jednej strony życie wokół Henriego toczy się swoim rytmem, czego on sam nie widzi. Przy jego łóżku wiernie czuwa Samuel, mający wieczną nadzieję na spotkanie z ojcem, którego tak właściwie na dobrą sprawę nie zna, oraz Eddie, jego była partnerka, którą Skinner upoważnił do podejmowania wszelkich decyzji o jego stanie zdrowia. Drugą płaszczyzną są retrospekcje, dzięki którym możemy lepiej poznać bohaterów i ich różne życia z milionem popełnionych błędów i milionem przeżytych cudownych chwil. Ostatnią już płaszczyzną jest wędrówka Henriego po wodach i jego bezcelowe dryfowanie między życiem a śmiercią. 
Cała powieść również opowiedziana jest z perspektywy trzech osób: Henriego, Sama i Eddie. Na początku nie byłam co do tego przekonana ale teraz uważam, że to był świetnie zagrany zabieg autorki.


,, To, co płynne, jest ostateczną rzeczywistością - mówi Henri (...) To, co udało nam się ustalić, ma o wiele mniejszą powierzchnię niż to, pozostaje nieznane. 
Inaczej mówiąc. Widzimy świat, ale go nie znamy. Rzeczywistość nas przerasta." (str. 115)

Jeżeli chodzi o moje odczucia co do tej pozycji to jestem przeszczęśliwa, że miałam możliwość przeczytania tej książki i jednak się zdecydowałam. Dlaczego? Ponieważ jest to pięknie i melanholijnie opisana historia o odwiecznych pytaniach każdego człowieka: Czy gdy będę umierać to będę czuć się spełniona? , Jeżeli nie to co muszę zrobić by tak się czuć? Czy istnieje jakaś przestrzeń między życiem a śmiercią w której nasza dusza dryfuje po beztroskich wodach szukając wyjścia? 

"Księga snów" Niny George to boleśnie realna opowieść o zwykłych ludziach takich jak my opowiedziana nie przesadnie wymyślnym językiem, który idealnie wpasowuje się w całą historię.  Skłania do refleksji nad słusznością raz podjętych decyzji.  Przepełniona jest emocjami. Przez całą książkę łzy cisnęły mi się do oczu i to nie dlatego, że książka jest smutna, tylko dlatego, że czytając ją miałam wrażenie, że czytam coś tak boleśnie realnego, ale tak odległego, że to aż rani. Sama myśl o tym, że taki jest bieg rzeczy, że dużo ludzi pewnie w tym momencie w którym ja o tym czytam walczy o życie, albo również tak samo jak Henri leży gdzieś tam na oddziale intensywnej terapii. I być może oni też dryfują wspominając swoje dotychczasowe decyzje, które podjeli, albo śnią o życiu, którego nie doświadczyli, ponieważ coś nie poszło po swojej myśli. Ale tak już jest. Czas jest jedyną "rzeczą" której nie możemy cofnąć i to jest strasznie dołujące.

Jeżeli będziecie widzieli gdzieś tą książkę, to zwróćcie na nią uwagę. Naprawdę. Warto poznać tą historię. 

Za możliwość przeczytania tej historii dziękuje Wydawnictwu 

środa, 25 stycznia 2017

"Tajemny ogień" i "Tajemne miasto"


Od początku stycznia ciągnęło mnie do jakiejś odprężającej, mało wynoszącej, fantastycznej lektury. 
I w tym miejscu z odsieczą przybyło do mnie Wydawnictwo Otwarte z propozycją przeczytania "Tajemnego Ognia" i drugiego tomu, czyli "Tajemnego miasta". Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ z C.J.Daugherty miałam już styczność przy czytaniu serii "Wybranych" z których co prawda przeczytałam pierwszy tom tylko, ale nie dlatego że mi się nie podobała. Po prostu nie jest mi po drodze. Tym razem ciekawiło mnie jak autorka poradzi sobie wraz z  



Taylor Montclair (Anglia). Główna bohaterka pewnego dnia odkrywa, że drzemią w niej potężne moce. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o sobie i swojej rodzinie. Dowiaduje się, że moc która w niej buzuje zwana jest tajemnym ogniem.

Sacha Winters (Francja). Na jego rodzinę, setki lat temu została rzucona klątwa, która ma obejmować trzynaście pokoleń. Każdy pierworodny z synów, w dniu swoich osiemnastych urodzin umiera. Sacha jest trzynasty. Jego dni są policzone. Jednak na świecie istnieje osoba, która może go ocalić.

Zaczynając od pierwszego tomu. Jestem pozytywnie
zaskoczona historią jaką uraczyły mnie obie panie. Niby wydaje się typową młodzieżówką - no i może faktycznie nie jest z wysokiej półki, ale też nie można na nią narzekać. Jeżeli chodzi o pierwszą część to trochę irytowała mnie na początku główna bohaterka Taylor, ale z czasem stawało się coraz lepiej. Sachę polubiłam zdecydowanie bardziej. Nie było za słodko, co więcej było mrocznie i niebezpiecznie. Romans nie przytłacza, czasami go wręcz brakuje. Spodziewałam się może trochę więcej romantycznych uniesień i bardziej podkreślonego uczucia pomiędzy dwójką głównych bohaterów, ale o dziwno ich relacje mimo, że było widać od początku, ze coś między nimi jest to nie było to jakoś wielce wywyższone. Może trochę bardziej w drugim tomie, ale też nie do bez przesady. Jeżeli chodzi o to, to autorki świetnie wyważyli ogólną fabułę i ciągnący się tok wydarzeń jak i uczucia bohaterów
, co jest dużym plusem, zważając na to, że dużo czytelników w powieściach Young adult denerwuje zbyt duże zainteresowanie romansem niż samą akcją.
 Rzeczą, która również mi się podobała w drugim tomie, była większa liczba wydarzeń i przygotowań do tego co miało nastąpić na samym końcu. Sam w sobie koniec "dupy nie urywa" ale nie spodziewałam się raczej jakiegoś wielkiego "ŁAŁ" więc nie mogę powiedzieć, że jestem zawiedzona. Również poza dynamiczniejszą akcją w drugim tomie na pierwszy plan zaraz obok Taylor i Sachy wychodzą niektórzy boboczni bohaterzy, co również jest świetne zważywszy na to, że Louisa jest świetnie wykreowanym damskim bohaterem z silną wolą i sarkastycznym miejscami poczuciem humoru. 

Do stylu w jakim została napisana książka nie mam zarzutów. Podobał mi się brak narracji pierwszoosobowej i przedstawienie punktu widzenia z różnych perspektyw. Tym razem C. J. Daugherty mnie nie zawiodła. Z pewnością ma na to wpływ twórczość Cariny Rozenfeld. Oby tak dalej.
Podobało mi się również przerzucanie akcji z Anglii do Francji. Nadaje to pewnej świeżości. Ciekawie jest poznać Paryż nie tylko z tej ładnej, turystycznej strony. 

Podsumowując. Jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać fantastyczną duologię Young adult to polecam "Tajemny ogień" i "Tajemne miasto"! Przyjemna lektura do przeczytania w wolnej chwili. 

Za książki dziękuje Wydawnictwu 


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka